Mistrzostwa Polski,  Zawody

Mistrzostwa Polski w Dusznikach Zdroju.

Na zakończenie sezonu zaplanowane były Mistrzostwa Polski do których przygotowywałam się tam na miejscu przez ponad tydzień czasu. Plany i ambicje były duże i opiszę teraz co się działo.

Pierwsze starty zaczęły się w piątek od biegów indywidualnych. Pogoda katastrofalna, deszcz, śnieg i mega olbrzymi wiatr. Taką pogodę mieliśmy przez całe mistrzostwa. Bieg poszedł mi nawet fajnie ale strzelanie to jakaś katastrofa 🙂 :). Pudłowałam aż 3 razy, co ostatecznie przełożyło się na końcowy wynik. Ale i tak było to 5 miejsce, które uważam za duży sukces w moim wykonaniu.

Drugi dzień zaczynamy jak było do przewidzenia w ulewie. Warunki te same co wczoraj jak i nie gorsze. Biegło mi się źle i starałam się cały czas przeciwstawiać wiatru ale to niestety było silniejsze ode mnie. Kończę rywalizację na 10 miejscu.

Sobotni sprint był chyba najcięższym biegiem w jakim do tej pory startowałam. Ale patrząc po rocznikach współzawodniczek nie ma co narzekać. Jest moc…. jest dobrze…poddaje się ten co nie walczy.

Trener Michał Cyl

W tym dniu wydarzyło się coś jeszcze. Ostatecznie podjęłam decyzję, że wystartuję w sztafecie z dziewczynami z starszej kategorii. I tak własnie zostałam nominowana do sztafety w kategorii „Młodziczka”. Kto nie wie to napiszę, że w kategorii tej biegają dziewczyny z roczników 2004 oraz 2003. Troszkę mi do nich „daleko” i pomimo że przez cały pobyt byłam na to przygotowywana i tak miałam mega stres, że coś zepsuje.

Niedziela nadchodzi i zaczęła się dla naszego klubu fantastycznie. Chłopacy w sztafecie zdobywają złoto.

Czas szybko biegnie i startujemy…

Startowałam na drugiej zmianie, co podobno jest najbardziej komfortowe 🙂 .

Ciekawe dla kogo…. 😉

Przejęłam zmianę po super biegu Patrycji na pierwszym miejscu. Po pierwszym okrążeniu przy tych trudnych warunkach i strzałach do „małych kółek” muszę dodatkowo przebiec dwie kary.

Ze strzelnicy wybiegłam druga ale po okrążeniu troszkę straciłam i wracam na drugie strzelanie na 3 miejscu. Fachowe rady mojej trenerki, szybkie strzelanie, jeden dobór i wybiegam jako pierwsza……. oddaję zmianę na pierwszej zmianie. To był bieg i strzelanie życia ….

Do tego wszystkiego super bieg i bardzo stresujące strzelanie Natalii i mamy to……….

Wymarzone ZŁOTO jest nasze……

Zakończenie sezonu uważam, że było dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Trudne warunki z którymi nigdy nie miałam do czynienia dały nam w kość. Ale wracamy dumne i zadowolone ze startów.

Moi trenerzy zrobili ze mną niewyobrażalną prace za co im serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że swoją postawą ich nie zawiodłam.

Zapomniałam napisać o dopingu na trasie….. był przeogromny i mega mobilizujący. Miałam wrażenie, że jest Was tam tysiące.

Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *